Adam Garnek podjął jeden z wielu problemówjakie się wokół przedmiotów pojawiły. Podjął go w sposób trochę przekorny i równocześnie dowcipny. Podstawowym założeniem przy produkcji przedmiotów jest, aby taki przedmiot ułatwiał życie, a nie utrudniał. Adam Garnek zaczął produkować przedmioty, które utrudniają życie. Przejechanie jakiegoś odcinka jego pojazdem, zajmuje dużo więcej czasu niż przejście go na piechotę. Przeniesienie czegoś przy pomocy jego przenoszarek, jest znacznie bardziej skomplikowane i czasochłonne niż zrobienie tego rękami. Zagięcie drutu przy pomocy jego maszyn, wymaga większego wysiłku niż zrobienie.tego ręcznie. Jego rower nie uwalnia możliwości motorycznych człowieka, tylko je paraliżuje. Mimo to on sam i inni z wielką pasją obsługują te urządzenia, męcząc się i momentami nawet ryzykując. I wcale nie myślą o efekcie jaki powinien nastąpić. Są pochłonięci „teraźniejszością" maszyn, pewnym zespoleniem działania człowieka i działania maszyny. Jest w tym sporo zabawy, ale przy okazji jestwtym bardzo ważna, niemalże automatyczna refleksja, jaką jest rezygnacja z dążenia do jakiegokolwiek celu, jaką jest zarzucenie wyobrażeń o celu.

Utrudniające życie maszyny i pojazdy Adama Garnka znacznie wyprzedzają ewolucję funkcjonalności urządzeń używanych na codzień. Te drugie dopiero dążą do „niepotrzebności".

Maria Anna Potocka


 

Adam Garnek (rocznik 1964) powołuje do życia obiekty, które poruszają się: wózki, mobile, pojazdy, wehikuły. „Myślę, że spośród wszystkich przedmiotów, które człowiek stworzył - wyznawał na początku lat 90. - najbardziej pokochał ten, który potrafi się przemieszczać". I ta fascynacja mechaniką ruchu oraz formą, która staje się wypadkową sił, ciężaru, materii legła u podstaw jego sztuki.

Adam Garnek jest artystą, który najlepiej czuje się jednak w obszarze nie do końca zdefiniowanym, powołuje przecież do życia obiekty, które wymykają się jednoznacznym kwalifikacjom. Z jednej strony, usytuowane w przestrzeni galerii, każą postrzegać się w kategoriach rzeźby. Z drugiej strony, ze względu na konstruktorską pomysłowość, każą patrzeć na siebie jak na produkty epoki industrialnej, które wyszły spod ręki inżyniera. W tej dwuznaczności gatunkowej kryje się pewna przewrotność, gdyż mobile Garnka można wprawiać w ruch - siłą mięśni, albo dzięki użyciu silnika elektrycznego - jednak ten ruch mą tu jedynie czysto estetyczne zastosowanie. Mobile te nie mają bowiem żadnego praktycznego celu, nie wytwarzają żadnej dodatkowej energii, ani nie przetwarzają energii, którą otrzymują z zewnątrz. W tym sensie mogą jawić się jako postromantyczne twory, które zostały powołane do życia tylko po to, aby okazać wzgardę dla zakochanego w swoim pragmatyzmie świata.
Maszynerie Adama Garnka - zbudowane na ogół ze starych metalowych części o śmietnikowym rodowodzie: kół, sprężyn, łożysk, dźwigni,ram i przekładni - powstają z pełnego powagi zaangażowania w sam proces konstrukcji i kreacji. Ale jednocześnie jest w nich miejsce na dowcip, ironię, żart. Technologiczny terror współczesnej cywilizacji Garnek przekłada na język groteski, pozwalając widzowi napawać się ideą mechanizmu, którego jedyną funkcją jest samo działanie...
Adam Garnek chce być artystą swojego czasu - takim, który poszukuje dla wyrażenia jego istoty specyficznych technik, materiałów, języków. Dlatego bliskie jest mu rozumienie sztuki jako aktu przekroczenia tego, co dotąd sztuką nie było. Jako aktu transgresji, czyli nagiego odnalezienia tego, co wzniosłe i szlachetne w tym, co pospolite, trywialne, byle jakie. Pomniki współczesnego świata - zdaje się konkludować Garnek - najmądrzej wznosić z tego, co można znaleźć na śmietnikach, albo złomowiskach.

Mariusz ROSIAK


SZTUKA KINETYCZNA DZISIAJ

Adam Garnek wyznaczył na terenie sztuki specjalną przestrzeń kreacji. Konstruowane przez niego w latach 90-tych obiekty miały najczęściej formę mobilów, pojazdów, albo pozostawały w istotnym związku z jakąś postacią mechanicznego ruchu. Skonstruowane z inżynierską wyobraźnią mechanizmy tylko pozornie służyły praktycznym celom - proponowały nam (już nie tylko widzom, ale raczej użytkownikom) udział w działaniu, które samo staje się celem.
Maszyny Adama Garnka umożliwiają zamianę energii kinetycznej użytkowników w energię wyobraźni. Proponują kreacyjne, partnerskie współdziałanie z rodzajem techniki odsuwanym na margines przez nieustanny postęp. W tych analogowych mechanizmach widoczny jest jeszcze cały proces przemiany jednych form ruchu w inne, widoczne jest coś, co zniknęło już z pola widzenia w technice elektronicznej czy cyfrowej. Kinetyczne obiekty Adama czynią z maszyn legendę i metaforę ludzkich aspiracji, modelowe wyobrażenie symbiozy człowieka z techniką. Oferują satysfakcję ich aktywnym użytkownikom. To już prawie metafora sztuki w ogóle. Autor tekstu:

Grzegorz Borkowski


Dlaczego zrobiłeś maszynę do rysowania na papierze, skoro można rysować ręką?

Geneza jest taka, że wynajmowałem pracownię na terenie Zakładów Naprawczych Taboru Kolejowego i tam pracowali ludzie na obrabiarkach, głównie na tokarkach, wszystko wykonywali za pomocą maszyn, piękne perfekcyjne kształty według rysunków. Jak taki facet np. na tokarce coś wykonywał - tu ustawił, tam podregulował, włączył maszynę, wyłączył - to ja wolałem to bardzie oglądać, niż jakiś najlepszy mecz. A jak on do mnie do pracowni przychodził to jednak nie umiał mi nic doradzić, choć też lubił patrzeć jak powstają moje rzeczy ręcznie robione, tu przewiercone wiertarką, tam skręcone śrubą. Jeden z inżynierów, co programował im obrabiarki to wyraził swoje uznanie dla mojej pracy bardzo prosto - "to trzeba mieć łeb, żeby coś takiego zrobić" Jednak gdy w swojej pracowni sam wyciągałem w metalu, w którym od lat pracuję, jakieś koła czy proste męcząc się, to im zawsze trochę zazdrościłem. Taki gość przychodzi, włącza maszynę i bez wysiłku wychodzą mu formy naprawdę super. Coraz bardziej chciałem też sam coś takiego przeżywać. I druga sprawa - rodzaj pasji - żeby zrobić coś, czego inni będą używać, sam ten fakt daje mi dużo satysfakcji.
Dlatego powstała pierwsza z tych maszyn do rysowania, ta do rysowania na piasku, ze wspomaganiem silnikiem elektrycznym, widziałeś ją na wystawie "Nona" w Poznaniu w 2001 r. Pracując nad tą maszyną stwierdziłem, że chodzi mi właściwie o ideę jej kształtu i o samą możliwość rysowania przy jej pomocy. Przewidziałem ją do rysowania na piasku, aby nic na trwałe nie zostawało z tego rysowania, żeby nie było przy tym jakiejś mitologii artystycznej. Gdy ta maszyna zaczęła funkcjonować, to zacząłem odczuwać niedosyt, że nie można nią rysować okręgów i w ogóle form obłych. To znaczy, było to możliwe, ale tylko fragmentami, skokowo. Zacząłem więc myśleć o innej maszynie i o tym, by można było zachować wykonane tą maszyną rysunki i móc się cieszyć, że przy jej pomocy taki czy inny okrąg powstał. Dlatego zrobiłem Maszynę do rysowania na papierze, żeby jak na obrabiarce powstawały te wszystkie geometryczne kształty. Potem okazało się, że można na niej rysować i inne rzeczy. Ten żółty kolor maszyny? To jedna z farb jakimi malują lokomotywy; w tych warsztatach ZNTK można było jakoś taką farbę załatwić. To kolor jaskrawy, tak fizjologicznie działa, że to po prostu jest! Nie to, że się z czymś kojarzy, nie jest jakoś zawłaszczony ideologicznie. Czyli i ta sprawa wyniknęła z tych kolejowych warsztatów.

Z Adamem Garnkiem rozmawiał Grzegorz Borkowski.

Adam Garnek kontakt Adam Garnek portfolio
strona startowa wystawy - życiorys artystyczny Adama Garnka